poniedziałek, 29 czerwca 2015

Erin Duffy - Diablica z Wall Street

Podczas gdy inne dziewczynki marzyły o karierze lekarek i prawniczek, Alex Garrett zawsze wiedziała, że jako dorosła kobieta będzie obracać kapitałem akcyjnym przy słynnej Wall Street.

Kiedy w końcu udało jej się zatrudnić w Cromwell Pierce, jednej z najbardziej poważanych firm maklerskich Wall Street, wiedziała, że nic jej już nie powstrzyma - ani wędrówki na Bronx po parmezan warty tysiąc dolarów, ani "przyjacielskie żarciki" ani nawet niańczenie kolegi, który objada się słodyczami z automatu, podczas gdy na giełdzie padają rekordowe notowania. Pewnego dnia nadchodzi jednak apokalipsa, która zmusza Alex do zmian, na jakie nie była przygotowana...




Sięgnęłam po Diablicę dlatego, że chciałam odciąć się od tematyki przemocy i zawiłej psychologii, w którą wciągnęłam się w ostatnim czasie. Szukałam czegoś i... nagle wyrosła przede mną książka, którą mam przecież na swojej liście. A wpisałam ją tam dlatego, że sama chciałam być kiedyś Diablicą. Bo nie wiem czy wiecie, ale mnie też marzyło się Wall Street, kiedy wybierałam ekonomię.

Alex Garrett jest dziewczyną (właściwie młodą kobietą), która w wieku ośmiu lat postanowiła pójść w ślady ojca i zamiast prawa, medycyny, fryzjerstwa, fotografii czy co tam wybierały koleżanki - zająć się finansami. Po licznych wizytach w jednej z firm przy Wall Street, gdzie pracował wtedy jej ojciec - postanowiła zostać częścią tego świata.

Kończąc collage wybrała się na rozmowę kwalifikacyjną, gdzie zamiast pytań o sprawy finansowe padło na przykład takie, czy zaczyna wyciskanie pasty do zębów od góry czy od dołu. I zdała sobie sprawę, że Wall Street to coś więcej niż finanse - to ciągłe zabieganie, stale otwarte oczy, zawsze włączony telefon i dostępność dwadzieścia cztery na dobę.

Spełnienie jej marzeń.

Dostała tę pracę, bo jakżeby inaczej. Dostała reprymendę powitalną od szefa, który wydał się tyranem, stos ostrzeżeń przed zakazanym i obietnicę, że jeśli coś spieprzy - wyleci i o niej zapomną. Dostała kopa, żeby bardziej się starać. A zamiast biura... składane krzesełko. I spędziła na nim dużo więcej czasu, niż komukolwiek by się mogło wydawać...

O czym jest ta książka? O Alex Garrett. Młodej, atrakcyjnej kobiecie, która postanowiła wejść do świata mężczyzn, bardzo mocno się starać i stać się cholernie dobrą w tym, co robi. O życiu w biegu, na wysokich obrotach, początku kryzysu z 2008, który wszystkim dał się we znaki, o wytrwałości, ale i kobiecych słabościach. Bo przecież nawet w męskim świecie Alex wciąż jest kobietą.

Szukałam lekkiej i przyjemnej pozycji, babskiej, gdzie nie trzeba za dużo myśleć. Gdzie będę mogła się uśmiechnąć i trochę zapomnieć o tym, co jest dokoła. I dostałam to, czego się spodziewałam. To nie jest wybitna książka ani pozycja, której nie da się pominąć, jeśli chce się nazywać czytelnikiem - jasne, da się. Ja uznaję to za przerywnik w tym, co mnie ciekawi, żeby trochę się zrelaksować. I Wam, jeśli szukacie czegoś w tym stylu - polecam.

A na koniec Wam powiem, że zrobiłam dokładnie to co Alex, przez co zamknęłam tę książkę i szeroko uśmiechałam się jeszcze przez kilka minut. Piątka, Garrett! ;)

Moja ocena: 4/6

1 komentarz:

  1. Gdzieś wczesniej już się natknęłam na tę książkę ;)
    Jeżeli będę potrzebowała czegoś lekkiego - nie powiem nie!

    OdpowiedzUsuń