poniedziałek, 23 marca 2015

Tina Nash - Oślepiona (+18)


 książka zawiera brutalne sceny, 
przez co przeznaczona jest dla osób powyżej 18 roku życia.

Moja nieobecność tutaj nie jest spowodowana brakiem weny. Jest kolejnym wynikiem zapracowania, jakie ogarnęło mnie w ostatnich tygodniach. Co za tym idzie, czasu na książki też nie umiałam wygospodarować. Wierzcie lub nie, ale nawet kilku minut na słuchanie muzyki mi zabrało. W każdym razie - dwa tygodnie temu w moim domu pojawiła się książka, obok której nie sposób przejść obojętnie. Z jednej strony z racji tytułu, który bardzo przyciąga uwagę, z drugiej z racji tego, co pochłonęło moją uwagę w tym roku, a kolejna rzecz... przejęcie mojej rodzicielki, kiedy bardzo delikatnie odkładała ją na półkę, jakby nie chcąc uszkodzić. Na pewno znacie to uczucie i na pewno rozumiecie co mam na myśli. Chodzi o to, że niektóre książki poruszają nas tak bardzo, że nie sposób o nich zapomnieć i kiedy tylko bierzemy je do rąk wyznaczają sobie miejsce, gdzieś w nas samych.

Nie będę pisać recenzji tej książki, bo nikt nie dał mi prawa oceny cudzego życia, a w związku z tym, że jest to autobiografia - wydanie jej oceny byłoby co najmniej nie na miejscu. Ale odłożyłam tę książkę na półkę z tą samą delikatnością, którą widziałam u rodzicielki, a teraz nie mogę się tym z Wami nie podzielić.

Możliwe, że część z Was tragiczną historię Tiny Nash zna z wiadomości. Być może nigdy o niej nie słyszeliście i nie wiecie, co ten (+18) skurwiel jej zrobił. Nie będę przepraszać za słownictwo, bo tego typu wydarzenia budzą emocje i zdolność do ich odczuwania świadczy o tym, że jesteśmy ludźmi. W porównaniu do niego.



Szokująca historia prawdziwa niewyobrażalnej przemocy domowej i dramatu okaleczonej matki opisana w bestsellerowej autobiografii. Historia, która wstrząsnęła Wielką Brytanią i odbiła się szerokim echem w mediach na świecie – również w Polsce pisała o niej prasa

Top 10 listy bestsellerów „The Bookseller” w listopadzie 2012 – w pierwszym tygodniu sprzedaży.



Kochała go bezgranicznie. A on pozbawił ją oczu… Kiedy w roku 1999 dziewiętnastoletnia Tina poznała Shane’a, koleżanka ostrzegła ją, że jest niebezpieczny. Lecz gdy spotyka go dziesięć lat później, widzi w nim przede wszystkim mężczyznę, w którego silnych ramionach znajdzie upragnione poczucie bezpieczeństwa. Całkowicie zauroczona nie zauważa, jak agresywny potrafi być jej ukochany.
Po ośmiu miesiącach następuje pierwszy brutalny atak. Shane wyzywa Tinę, opluwa i wyrzuca przez okno na ulicę... Tina nie zrywa z nim – miłość bierze górę nad instynktem samozachowawczym. „Stałam się jak narkomanka, byłam szczęśliwa tylko wtedy, kiedy dostałam swoją działkę – Shane’a”. To uzależnienie jest silniejsze niż ból, strach i upokorzenia. Ciężkie pobicia, pęknięcie kości policzkowej, rany zadawane nożem, interwencje policji, kochanki Shane’a przewijające się przez dom Tiny – jak można to wytrzymać? Jednak Tina znosi kolejne tortury. Shane znęca się nad nią, również na oczach jej dzieci, a ona wciąż wierzy, że to już ostatni raz, że teraz on się zmieni. Ta nadzieja kończy się 20 kwietnia 2011 roku, wraz z ostatnim okrutnym atakiem. Przez dwanaście godzin Shane katuje Tinę do nieprzytomności i wbija jej palce w oczy... 


Wiecie, ja stłumiłam w sobie echo tych wydarzeń z wiadomości. Do ostatniej kartki miałam nadzieję, że ten opis z okładki jest przesadzony. Że Tina tak naprawdę jest postacią fikcyjną, a co ważniejsze, że Shane jest jedynie chorym wytworem wyobraźni autora. Że tej historii nie było. Ale nie, to naprawdę miało miejsce w rzeczywistości...

W pewnym momencie czytania pojawia się nie tyle ciekawość co potrzeba, by do tych wydarzeń wrócić. By zapytać Google co stało się z Tiną dalej, co z tym bydlakiem - czy zgnił w pierdlu, czy wyszedł na wolność. Kto wie jak ten facet wygląda, jak wyglądał przy Ti... wiecie, ja znam taką parę. Tyle tylko, że oni są małżeństwem, które łączy taka miłość, że każdy chce brać z nich przykład.

Czytałam opisy tych wydarzeń i w pewnym momencie zauważyłam, że trzęsą mi się dłonie. I to nie był wynik niewygodnej pozycji czy niskiej temperatury. Ja się po prostu bałam. Bo czułam się tak, jakbym stała tuż obok. Jakbym z całych sił próbowała odciągnąć Shane'a od Tiny, by już nigdy więcej nie mógł zrobić jej krzywdy. A później jakbym patrzyła jak jej wychudzone, zmęczone katuszami ciało powoli eksploduje, kiedy zmysł wzroku został już nie tyle uszkodzony, co zwyczajnie... wyszarpnięty z jej ciała.

Tematyka przemocy w rodzinie jest mi bliska z wielu względów, także zawodowych. Nie oceniam tej książki i nie powiem Wam, że nadaje się dla każdego. Bo dla ludzi wrażliwych... po prostu nie jest dla nich. Bo to nie jest historia, która porusza serca w ten piękny sposób, w jaki otulają nas romanse. I to nie jest historia, którą ktoś z nas chciałby przeżyć czy obserwować. Nie oceniam tej książki i nie mówię, by po nią sięgnąć, jeśli macie płakać bądź nie spać po nocach. (co, wierzcie mi, jest możliwe)

Proszę Was tylko, byście zawsze, cokolwiek się dzieje wokół - mieli otwarte oczy. Bo świat nie jest usłany różami, a Was zdziwiłoby to, jak wiele osób w naszym najbliższym otoczeniu potrzebuje pomocy i jak wielu bezgłośnie o nią prosi. Bądźcie w stanie słuchać. Zwłaszcza ciszy. Bo to w niej ukryte są najgłośniejsze wołania.

1 komentarz:

  1. Wlałnie przed chwila skonczyłam czytac tę ksiązkę,jestem pod głębokim wrażeniem, tez tak jak i Ty chcialam się dowiedzieć jak Tina teraz żyje,jak potoczyły się jej losy,jest dzielna kobietą,ma dla kogo życ i się nie poddaje

    OdpowiedzUsuń