czwartek, 23 maja 2013

FILMOWO - "To Save a Life"





Gatunek: Dramat
Produkcja: USA
Premiera światowa: 5.11.2009
Reżyseria: Brian Baugh

Jake Taylor ma wszystko. Jest kapitanem drużyny koszykarskiej w swoim liceum, ma mnóstwo kolegów i najpiękniejszą dziewczynę w szkole. Roger Dawson jest jego przeciwieństwem i obiektem drwin. Dawniej Jake i Roger byli przyjaciółmi, jednak ich drogi rozeszły się. Osamotniony i zdesperowany Roger odbiera sobie życie na oczach Jake'a i innych uczniów. Wydarzenie to wstrząśnie Jakiem i sprawi, że zacznie on poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy mógł zapobiec śmierci przyjaciela. 





Mogłabym zrobić tutaj kopiuj-wklej z ostatniego postu, jaki pisałam, bo znów zacznę od stwierdzenia, że nie jest to nowy film. Co prawda premierę miał w 2009 roku, ale tak jak poprzedni, który recenzowałam nie trafił do polskich kin, przez co niezbyt wielu o nim słyszało. A szkoda. 

Film rozpoczyna się sceną pogrzebu. Nastoletni Jake Taylor stoi z boku pogrążony w zadumie, wsłuchując się w słowa pastora. Przez jego głowę przebiegają dziesiątki wspomnień związanych z przyjacielem z dzieciństwa - Rogerem, który zaledwie tydzień wcześniej, stojąc na szkolnym korytarzu, odebrał sobie życie.  

To wydarzenie sprawia, że Jake zmienia swoje życie niemalże o 180 stopni. W pierwszej kolejności zaczyna zastanawiać się, czy mógł temu zapobiec. W drugiej - w jego otoczeniu pojawiają się nowi ludzie, zupełnie inni od tych, którymi otaczał się przez ostatnie trzy lata. Wśród nich jest David - pastor, dzięki któremu Jake odważył się spróbować czegoś zupełnie innego niż imprez, treningów koszykówki i randek z Amy. Wybrał się do kościoła, na spotkanie młodzieżowej grupy wsparcia. Wbrew pozorom nie roi się tam od przekonań na temat istnienia Boga, jego ingerencji w życie ludzkie, czy czegokolwiek co z nim związanego. David zarówno Jake'owi, jak i innym młodym ludziom pomaga znaleźć odpowiedź na pytanie: co jest naprawdę ważne, a także w uświadomieniu sobie, jak wiele mają, choć nie zawsze są w stanie to docenić.

Nie jestem fanką filmów czy książek o tematyce religijnej. Nie jestem nawet osobą wierzącą, w związku z czym tego typu wątki pozostają dla mnie zazwyczaj dość odległe, nie zagłębiam się w tą tematykę. Dlaczego więc włączyłam ten film? Cóż, przez zupełny przypadek. (dobra wersja na yt, jakby ktoś chciał zobaczyć ;)) Następne pytanie: dlaczego go nie wyłączyłam? Tu przyznam, że nie wiem. Ale warto było poświęcić  te dwie godziny. Bo wbrew temu, co widzimy na początku - historia Jake'a to coś więcej niż poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czy Bóg istnieje i dlaczego pozwala na to, co dzieje się na ziemi. Tak naprawdę "To Save a Life" opowiada o zmaganiach nastolatka z problemami charakterystycznymi dla wielu ludzi w jego wieku. Rozpad 3-letniego związku z najładniejszą dziewczyną w szkole, nieustanne kłótnie rodziców, które z czasem prowadzą do rozpadu ich małżeństwa, brak akceptacji życiowych wyborów ze strony przyjaciół. Aż wreszcie przychodzi czas, by zadać sobie pytanie: skupić się na sobie i spełnić marzenie czy zrezygnować i stać się odpowiedzialnym nie tylko za siebie? 

Nie chcę na siłę przekonywać Was, że jest to film wart uwagi. Część stwierdzi pewnie, że ten wątek Boga jest na tyle odrzucający, że nie warto oglądać. Część zrezygnuje na początku. Ale wierzcie mi na słowo - naprawdę warto wytrwać do końca. Gdybym miała określić tę produkcję jedynym zdaniem, powiedziałabym, że to dwugodzinna lekcja życia. Nie tylko dla bohaterów - dla odbiorcy również. I tutaj z całą pewnością sprawdza się powiedzenie, że nie warto oceniać po okładce. (czy raczej pierwszym wrażeniu :)) 

Moja ocena: 6/6

1 komentarz:

  1. Też nie jestem specjanie wierząca,ale mnie zachęciła! :D

    OdpowiedzUsuń