czwartek, 21 marca 2013

FILMOWO - "Now is good".

N O W  IS  G O O D



Gatunek: Dramat
Produkcja: Wielka Brytania
Polska światowa: 19.09.2012
Reżyseria: Ol Parker

Tessa jest śmiertelnie chorą na białaczkę siedemnastolatką, postanawia przeżyć szybkie dorastanie w czasie, który jej pozostał. Tworzy listę z rzeczami do zrobienia, na której znajduję się utrata dziewictwa jak i spróbowanie narkotyków i z pomocą przyjaciół wciela ją w życie. Podczas gdy jej rodzina próbuje pogodzić się ze świadomością utraty, Tessa z determinacja odkrywa nieznane życie i doświadczenia. Obejmuje to również miłość, której nie planowała, do nowego sąsiada Adama.





Nie jest to co prawda nowy film, ale uprzedzałam Was przecież, że nie tylko o nowinkach będziemy tutaj pisać. Cofnijmy się do września, czyli miesiąca premiery i zapytajmy głośno: dlaczego tak dobry film nie trafił do polskich kin? Wielka szkoda, bo wielu przez to o nim nie słyszało. (oglądał ktoś? :))

Spotykamy się tutaj z siedemnastoletnią Tessą - chorującą na białaczkę dziewczyną, która nie chcąc tracić ostatnich miesięcy życia zrezygnowała z chemioterapii, by móc spróbować rzeczy, których do tej pory, przez wzgląd na swój stan zdrowia i długie lata spędzone w szpitalu, nie miałam okazji poznać. Na ścianie nad łóżkiem spisuje listę, gdzie znajdują się takie punkty jak: stracić dziewictwo, spróbować narkotyków, mieć swój dom... Pewnego dnia spotyka Adama - nowego, przystojnego sąsiada, który przeprowadził się wraz z mamą. Nastolatka, który kilka miesięcy wcześniej w wyniku wypadku samochodowego stracił ojca. Tutaj już nie trudno się domyślić, że ich relacja szybko przeradza się w zakochanie. Jednak Adam, będąc wiadomy choroby Tessy boi się zaangażować, żeby nie stracić kolejnej ważnej osoby.

Spodziewałam się ckliwej historii w stylu Szkoły uczuć, a przyznaję, że choć miłości jest tutaj dość dużo - nie ona jest wątkiem przewodnim. I tutaj wielki plus, bo choć są uczucia, wewnętrzne rozdarcie i miłość nie do końca spełniona - nie przypiszę Now is good do komedii romantycznych, a obowiązkowo do dramatu, który przeżywa główna bohaterka. Choć właściwie nie tylko ona, bo przecież z jej chorobą zmagają się także rodzice, brat, przyjaciółka (świetna gra Kayi Scodelario), no i wreszcie Adam.

Minus za Dakotę Fanning. Siłą rzeczy jej gra aktorska mnie nie przekonuje i odniosłam wrażenie, że nie do końca potrafi wczuć się w swoją rolę. Pamiętacie ją z Księżyca w nowiu? Niby stojąca z boku, ale świadoma swoich zdolności dziewczynka, której świat powinien paść do stóp... I tutaj jest podobnie. Tyle, że nie jestem pewna, czy aby na pewno o to chodziło w tej postaci. (wątpię)

Atutem jest jeszcze wątek rodzinny - dylematy matki i postać brata, zwłaszcza na końcu.

Jeśli uda Wam się nie popłakać przy scenie finałowej uznam, że jesteście bez serca. ;)

Moja ocena: 6/6

8 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie. Niestety, dobre filmy bardzo rzadko trafiają do naszych kin. U nas króluje głównie komercja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam ostatnio ten film, jednak jakoś szczególnie mnie nie zachwycił. Wydawał się nakręcony trochę na siłę. Muszę jednak przyznać, że scena, w której ojciec płakał w ramionach swojej córki, była nadzwyczaj wzruszająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że "nakręcony na siłę", ale Dakota nie nadaje się do takiej roli. (a mówią, że jest dobrą aktorką...)

      Usuń
  3. Jeden z lepszych filmów jakie widziałam. Na prawdę polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Płakałam...
    widziałam...
    Świetny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie i na pewno pooglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do polskich kin wchodzi mała część z filmów wartych uwagi :/ Co do filmu jestem go bardzo ciekawa, ale najpierw chciałabym przeczytać książkę, którą raczej trudno u mnie dostać. mam nadzieję, że będzie lepsze od Szkoły uczuć, która sama w sobie nie była zła, ale nie powaliła mnie na kolana, książka dużo ciekawsza. Zapraszam do mnie !

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam, oglądałam, płakałam.
    Warte uwagi :)

    OdpowiedzUsuń