poniedziałek, 11 marca 2013

FILMOWO - "Mama".


M A M A 



Gatunek: Horror 
Produkcja: Hiszpania, Kanada 
Polska premiera: 22.02.2013  
Reżyseria: Andres Muschietti

Po zabójstwie matki, w tajemniczych okolicznościach znikają siostry Victoria i Lily. Lata poszukiwań nie przynoszą efektu, do momentu, gdy dziewczynki odnajdują się w jednym z leśnych domków. Żyjące w skrajnych warunkach, w rozpadającej się chacie, trafiają pod opiekę wujka Lucasa i jego dziewczyny Annabel, którzy starając się zapewnić dogodne warunki, pomagają im oswoić się z obcą dla nich rzeczywistością. Z czasem, jak siostry zaczynają akceptować nową rodzinę, w domu dochodzi do szeregu dziwnych wydarzeń, które pozwalają Annabel sądzić, że coś złego czai się w ciemności... 


Spotykamy się w filmie ze statystyczną amerykańską rodziną - młode małżeństwo z dwójką małych dzieci, trzyletnią Victorią i roczną Lily. Już pierwsze sceny pokazują nam jednak, że o rodzinnym szczęściu nie ma tutaj mowy. Ojciec zastrzelił matkę i zabrał dzieci w przerażającą podróż. W efekcie emocjonującej wymiany zdań, jaka wynikła pomiędzy nim a Victorią traci panowanie nad kierownicą, samochód wpada w poślizg i spada ze zbocza. 

Kolejna scena ukazuje dziewczynki i ojca w lesie - sądząc po zachowaniu trzylatki (nad wyraz rozwiniętej jak na swój wiek) docierają do opuszczonego domku, w którym po rozpaleniu ogniska "kochający tatuś" usiłuje popełnić kolejną zdrobnię, a mianowicie... zastrzelić Victorię. I tutaj tak naprawdę zaczyna się główny wątek - kiedy lufa pistoletu znajduje się zaledwie kilka centymetrów od blondwłosej główki - coś odciąga ojca, unosi go w powietrzu i... PUF! Po ojcu nie ma śladu. Głównym zadaniem Mamy staje się ochronić Victorię i Lily przed niebezpieczeństwem. 

Dalej pojawia się Lucas. Przez pięć lat prowadzi nieustanne poszukiwania bratanic. Pewnego dnia wpada do studia nagrań swojej partnerki (plus za muzyka w filmie ;) i oznajmia jej, że zostały odnalezione. Nie trudno się domyślić, że po latach życia w dziczy dzieci nie są przystosowane do warunków panujących w normalnym świecie. Chodzą w większości na czworaka, unikają dotyku, chowają się pod łóżka widząc obcych. O ile Luc radzi sobie z tą trudną sytuacją i robi wszystko, by ułatwić dziewczynkom nowy start, tak jego partnerka Annabel sama nie potrafi się odnaleźć. 

Dr Dreyfuss, psychiatra (albo psycholog?) z ośrodka, do którego trafiają dziewczynki odkrywa, że wykazują one zaburzenia psychiczne, których dowodem jest postać Mamy, która zaczyna pojawiać się w opowieściach o czasie, jaki spędziły w domku na jeziorem. Początkowo uznaje, że tytułowa "Mama" została stworzona na potrzeby lepszej aklimatyzacji w trudnych warunkach. Z czasem jednak zaczynają dopadać go wątpliwości. Podczas oglądania taśmy z jednej z sesji zauważa, że Victoria co jakiś czas zerka nad jego głowę, w róg pokoju, w którym wyraźni coś dostrzega. 

Sytuacja w nowym domu komplikuje się, kiedy Luc po upadku ze schodów trafia do szpitala. Annabel, niepewna decyzji, jaką podjęli w kwestii wychowania dzieci nie potrafi nawiązać z nimi kontaktu. W dodatku coraz częściej wydaje jej się, że w domu jest ktoś poza nimi. Pewnej nocy słyszy przez ścianę kołysankę nuconą przez wyraźnie dorosłą kobietę. 

Jeśli chodzi o Annabel - bezapelacyjnie została ona moją ulubioną postacią w tym filmie. Z początku niepewna i tak naprawdę niechętna do wychowania dzieci z czasem przekonuje się, że podjęli słuszną decyzję. Łapie kontakt z Victorią, próbuje rozwikłać zagadkę pod tytułem: kim jest Mama? Pokuszę się o stwierdzenie, że odnajduje w sobie swego rodzaju instynkt macierzyński, choć jej kontakt z dziewczynkami jest dość specyficzny i skomplikowany. Urzekła mnie jednak scena, w której siedząc na środku podłogi w holu przytula do siebie wyrywającą się Lily i za nic w świecie nie chce pozwolić jej się wyswobodzić z żelaznego uścisku. 

Drugą ciekawą postacią jest z pewnością Victoria. W przeciwieństwie do Lily dość szybko przystosowuje się do nowych warunków i obdarza miłością Annabel, którą zaczyna traktować jak matkę. Jest bardziej otwarta, rozmowna i chętna do poznawania na nowo świata, w którym funkcjonuje. 

Przed seansem słyszałam na temat tego filmu różne opinie. Jednym się podobał, innym nie, jeszcze inni mówili, że o ile fabuła jest ciekawa, tak z horrorem ma ten film niewiele wspólnego. Jeśli o mnie chodzi - zgadzam się z tymi ostatnimi. Przypisałabym go raczej do gatunku dramatu, bo choć pojawia się w nim postać tytułowej Mamy, która nie jest osobą fizyczną, nie wszystko, gdzie znajdują się duchy jest od razu filmem grozy. Tutaj przeważają wątki dramatyczne - zarówno sytuacja, w jakiej znalazły się dzieci, jak i historia Mamy, a także wszystko, co dzieje się w momencie, kiedy najpierw dr. Dreyfuss, a później Annabel starają się rozwikłać sytuację zagadkowej postaci. 

O ile wybierając się do kina miałam nadzieję na dobry horror tak muszę stwierdzić, że pod tym względem się zawiodłam. Szczególnie, jeśli chodzi o scenę finałową, która już w połowie była dla mnie oczywista. Ale biorąc pod uwagę fabułę, grę aktorską Jessici Chastain i Megan Charpentier - zdecydowanie na plus.




Moja ocena: 4/6

2 komentarze:

  1. Mnie jakoś horrory nie przekonują. Jestem chyba zbyt strachliwa, no cóż. A tak w ogóle to bardzo podoba mi się plakat tego filmu. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mimo iż nie lubię horrorów, to ten nawet mnie przekonał. może obejrzę, o ile będę miała z kim, bo sama chyba jednak za bardzo się boję ;D

    OdpowiedzUsuń